Aktualności

Wspomnienia o Marii Zientarze – Malewskiej

464px-Zientara-Malewska2 zient1 Zientara-Malewska1

19 maja 2016r. w sali OCOP w Olsztynie mieliśmy przyjemność gościć  bratanicę Marii Zientary – Malewskiej Panią Marię Surynowicz.

Prezentujemy  wiersz Marii Zientary – Malewskiej

TYM, CO PRZYBYLI

 

Maria Zientara-Malewska tak napisała:

Podaj mi rękę, bracie mój drogi,

Znad Wisły, Bugu, Naroczy !

Do nas przywiodły cię nowe drogi….

Bracie mój! popatrz mi w oczy.

Czyż nie to samo widzisz kochanie ?

Czyż nie te same w nim błyski ?

I mnie matczyne brzmiało śpiewanie

Po polsku! – już od kołyski.

Jakimiż słowy do ciebie mam mówić?

Jakimże gestem do ciebie się zbliżyć?

Czyż serce wyrwać, by ci udowodnić,

Że serce to polskie?!… lub tak się rozkrzyczeć,

Że się w mogiłach pobudzą przodkowie!

I bronić staną swych pokoleń spadku?!…

Niech więc twe serce właśnie ci odpowie,

– Czy Polska nie jest także naszą Matką ?

Dłonie podajmy bratnie i drżące –

Niech po łzach, głodzie i poniewierce

Wspólnie zleczymy rany krwawiące –

A wy za serce – dajcie nam serce.

załączamy plik do pobrania z artykułem pt. W sukienczynie wiejskiej dziewczyny

Maria Zientara-Malewska 11 września 1939 roku została aresztowana przez Niemców. Osadzono ją w obozie koncentracyjnym Ravensbrück przeznaczonym dla kobiet. W późniejszym okresie cieszył się on złą sławą. Maria Zientara-Malewska miała nieco więcej szczęścia niż wiele z obozowiczek. 18 kwietnia 1940 roku została zwolniona z obozu. Krótko po tym napisała wiersz, którego tytuł mówi sam za siebie – miało być to wspomnienie z pobytu w niemieckiej placówce oraz dokumentacja obrazów, jakie poetka mogła zaobserwować w tym strasznym miejscu. Jej świadectwo to niezwykle plastyczny opis tragedii więźniów.

„Wspomnienia z Ravensbrück 

 

Widziałem ręce, wiele rąk,

Wyciągniętych po kawałek chleba,

Wtenczas powiodłam okiem w krąg

Po oczach jasnych, jak strop nieba,

Po czołach pochylonych w męce.

Widziałam ręce, ręce, ręce,

Widziałam ręce, chude tak,

Że jak pergamin zaszeleszczą.

Na nich wyryty twardy znak

Pracy na mrozie, śniegu, deszczu,

Te ręce drżące trzymały kęs,

Jedząc z nim łzy opadłe z rzęs.

Widziałam ręce, co jak kwiat

Zwiędniały słabe i wyblakłe,

Krew z nich wyssały cienie krat –

Te chleb jak świętość do ust kładły.

Nieme. A prosiły najgoręcej:

Dajcie nam okruch chleba więcej.

Widziałam ręce, z których krew

Tryskała z pracy ponad siły,

Pokrył je batów siny zlew,

Rany się jeszcze nie zgoiły.

Widziałam ręce, wiele rąk,

Wyciągniętych po kawałek chleba.

Wtenczas powiodłam okiem w krąg

Po oczach jasnych, jak strop nieba.

I wiem, że choć nas więżą, psami szczują,

Te ręce kiedyś Polskę odbudują.

http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=slowo_140